Shanghai po angielsku

Chińczycy są dumni z wizyt takich osobistości, ale i tak nie ma to wpływu na to, że plan naszego pobytu znacznie uległ zmianie z powodu klimatu. Jesienią mgły w chinach potrafią być bardzo kłopotliwe i w górzystym Chongqing samolot nie może niestety wylądować. Zostajemy zatem jeszcze w Shanghaju dopóki nie poprawi się pogoda.

Shanghaj jest wielkim portem przy ujściu rzeki Jangcy chociaż do morza jest jeszcze 60 kilometrów. Szeroko rozlana rzeka jest na długości tych 60 kilometrów portem. Jak się okazało, że mamy jeszcze mnóstwo czasu postanowiliśmy zwiedzić tutejsze ZOO, bardzo chcieliśmy zobaczyć pandy – potem widzieliśmy je jeszcze kilkakrotnie. Czarno-białe niedźwiadki są symbolem dzisiejszych Chin. Jakoś nie okazują nami zainteresowania.

Odpoczywają prawdopodobnie po sycącym obiedzie. Pandy Wielkie są pod ochroną rządu, są wpisane na czarną listę gatunków zwierząt na wyginięciu, dlatego w Sychuańskim rezerwacie ciągle trwają prace nad odtworzeniem chociaż części populacji tych sympatycznych stworzeń. Opodal pand wylegują się Tygrysy, które zza siatki ogrodzenia sąsiadują z krokodylami.

Dzisiaj w Polsce byłaby niedziela tutaj jest „Xing Qiri” i tak samo jak u nas w kraju w takim dniu ludzie wychodzą na spacery całymi rodzinami. Dostajemy informację od naszej opiekunki SuLing, że lotnisko w Chongqing jest już czynne i możemy lecieć, jednak po przybyciu na lotnisko Shanghajskie okazało się, iż musimy jeszcze trochę poczekać. Nadchodzi w końcu wiadomość zgody na start, żegnamy się z naszymi przewodnikami i zajmujemy miejsca w wypełnionym po ostatni fotel samolocie. CDN.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *